Życie jest długim pasmem nieprzewidywalności. Nasze marzenia jednak wciąż dodają nam przysłowiowych skrzydeł, by trwać, by codziennie zmierzać się z okrutną poniekąd rzeczywistością. Nie wszystko udaje się nam zrealizować, czasami coś jest ponad naszym zasięgiem,bo my czujemy się zbyt słabi, zbyt mali, by gonić za należnym nam szczęściem. Przecież każdy ma do niego prawo....Nie czuję się do końca spełniona, ale mam swój mały kawałeczek ukochanego świata.Moje myśli rozczochrane dopadają mnie wszędzie. Chaotyczne na początku przeradzają się w moją ukochaną poezję. Może masz ochotę zatrzymać się na chwilę, przysiąść i poczytać? Zapraszam.:
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Kategorie: Wszystkie | Joanna Grabowska | Poezja i nie tylko... | Poezja i nie tylko.../życie/odczucia/
RSS
sobota, 17 marca 2012
Wiosna dla Izy
Iza jest silna, nie poddaje się. Pozytywnie patrzy w przyszłość. Zamierza napisać maturę i pójść na studia muzyczne, by kontynuować swoje pasje. Jej postawa wzbudza podziw. Stanowi dla nas wzór wiary i siły do ciężkiej walki z przeciwnościami losu. Ta wspaniała dziewczyna uświadomiła mi jakie błahostki wypełniją codzinność mojego życia.Wstyd mi...
niedziela, 12 lutego 2012

Magiczne zabawki

 

 

Na  starym stryszku  u pana Michała

niezwykła wróżka mieszkała

szyła, sklejała, łączyła skrawki

tak powstawały magiczne zabawki

każdej nocy, gdy księżyc już świecił

i w sen zapadały wszystkie dzieci

abrakadabra, hokus-pokus,  czary-mary

lewym  zawiasem zgrzytał kufer stary

i wtem  jak żywe wyskoczyły laleczki

kręcą się już bączki ,turlają piłeczki

żołnierzyki  w defiladzie maszerują

miśki pluszowe z myszkami  harcują

skaczą króliczki, pacynki tańcują

klocki błyskawicznie zamki budują

mandolina dźwięcznie struny pręży

plastikowy policjant wzrok wytężył

pilnuje porządku w tym całym chaosie

drewniany pajacyk  zagra na swym nosie

a kiedy wpada  pierwszy promyk słońca

wspaniałe igraszki dobiegają  końca

zabawki nagle w bezruchu zatrzymane

na powrót do kufra  są pakowane

i kiedy senne marzenia się spełniają

to grzeczne dzieci prezenty dostają.

na starym stryszku u pana Michała

najpiękniejszą bajkę magia napisała.

 

 

poniedziałek, 23 maja 2011
Moje ulotne myśli.

Życie składa się z epizodów, tych ważnych, które na zawsze zapadają w pamięci i tych mniej istotnych, po których z rzadka ślad zostaje. Każdy epizod ma swoją odrębną historię od początku do końca jak rozdział wielkiej księgi w rękach Pana Boga.  Lecz najważniejsi w tym wszystkim są ludzie, o których nie sposób zapomnieć, ludzie, którzy swoją wiedzą służą innym, a nie wykorzystują przeciwko innym.

Filozofia życia tak naprawdę sięga do korzeni milionów istnień ludzkich. Nie ma jednej recepty, ni złotego środka, nie ma cudownej rady dla wszystkich. Człowiek to indywiduum, który kieruje się w życiu własnymi wytycznymi. Ważne, by żyć tak, aby co dzień wstawać z „iskrą” w sercu i czystym sumieniem. Ważne, by po drodze do zamierzonego celu nikogo nie zranić!

 

niedziela, 04 lipca 2010

 

 Patrz jedynie z góry na drugiego człowieka.

Tylko wówczas, gdy pomóc mu chcesz.

Nigdy się nie wahaj i z pomocą nie zwlekaj!

Dziel się zawsze i dawaj, i w dobro wierz!

Nie ma podziałów, gdy słuchamy w zrozumieniu.

Gdy pozwolimy słabszym wesprzeć się na  ramieniu.

Wszyscy jesteśmy równi, nie ma ludzi bez wad.

Mamy prawo do marzeń, dla nas jest ten świat.

                                                               Powrót.

Człowiek dokonuje wiele wyborów w życiu.

nieustannie próbuje coś zmienić.

I choć tak uparcie przed siebie gna.

to jednak ciągnie go do własnych korzeni.

Do tych miejsc gdzie znajomy zapach

gdzie wszystko miało swój początek

gdzie wesołe obrazy z dzieciństwa

                                           najpiękniejszy z życia wątek.

                                          każda zatem fotografia

                                         przywoła bezcenne wspomnienia

                                         Grudziądz-miasto na szczęście

                                         skorzystaj  z zaproszenia. 

wtorek, 09 lutego 2010

 

 

Niespełniona poetko

marne stworzenie niepojęte

jak chcesz ulecieć ponad wszystko

gdy skrzydła marzeń podcięte?

 

niedziela, 03 stycznia 2010
Non omnis moriar

"Non omnis moriar" -słynny cytat, który oznacza: "nie wszystek umrę."Horacy w swej odzie podjął temat nieśmiertelności, bo przecież żyje i żyć będzie w swojej poezji i wielu innych jemu podobnych, którzy ślad po sobie zostawili w swych niezliczonych dziełach. A nasz kochany Ojciec, Jan Paweł II, autorytet nad autorytetami niegdyś powiedział:" Jeżeli Ojczyzna jest domem naszym, to język jest dachem ów dom osłaniającym." Właśnie nasz język...Okaleczony, pozbawiony etyki i estetyki słowa, oplatany wulgaryzmami, brzmiący prostacko, bo przecież już nawet nie prosto i zrozumiale. Bełkot słowny, a może raczej gęgot, gęganie... Mikołaj Rej, ojciec literatury polskiej pewnie dziś swoją złotą sentencję przekształcił by znacznie. Może coś na podobę: "Polacy swego języka nie znają i jak gęsi gęgają?" Smutno mi o tym pisać i ja wstydzę się, że padłam ofiarą tej językowej manipulacji. Wszyscy bowiem dziś chodzimy na "skróty", bo w tej szalonej gonitwie nie wiadomo za czym, wyjałowieni z ideałów szkoda nam czasu.  W dobie komórek, internetu, gadżetów równie ogłupiających (choć wszyscy zachwycają się wygodą i zaoszczędzonym rzekomo czasem) z rzadka sięgamy po dobrą lekturę, wczyutując się w zaciszu własnego domu w jej "duszę". Po co? Skoro w internecie można z  łatwością wyszukać streszczenie, w razie, gdybyśmy uznali to za konieczne. A co z listami, które tak pięknie kiedyś pisaliśmy, starając się by nie było w nich błędów sięgaliśmy po słowniki i aby jeszcze bardziej wyrażały nasze emocje wpisywaliśmy w nie poezję własną , cudzą, poetów wielkich i tych małych...?Dziś szybko i niedbale opusczając wszelakie kropki i kreski wysyłamy smsy. Zamiast przepraszam, mawiamy sory, zamiast dobrze, krótko odpowiadamy ok, a zamiast do zobaczenia rzucamy nara. Coraz więcej w naszym rodzimym języku przeplata się słów obcojęzycznych, szczególnie angielski triumfalnie dominuje w sferach języka służbowego. Choćby"konsulting", już nie doradztwo, czy też przedsiębiorca, który stał się raptem biznesmenem. Wszyscy ulegamy trendom, chcemy być modni, na czasie, nie odstawać od innych. Troska o język to sprawa  dziś mało istotna, pozostająca poza naszą świdomością. Nawet media swobodnie operują językiem potocznym, już nie wzorcowym, dając tym samym przyzwolenie na swobodę "bełkotu." Ileż to razy słyszeliśmy słowo "zajebiście", które wypłynęło właśnie z mediów, a dziś powtarza je co drugi obywatel, uznając za normalne. To my sami jesteśmy nienormalni, skoro nie zauważamy, że wraz  z naszym językiem zaginie nasza tożsamość narodowa. Kim będziemy za lat kilkanaście? I ja korzystam z internetu, ale korzystam również ze skarbnicy wiedzy jaką jest literatura polska, jaką jest książka. Każada przewrócona szeleszcząca kartka, każde słowo, zwrot i w końcu treść, a po niej refleksja. Pzygnębienie zaś przyszło, kiedy wychodząc na spacer, mijałam rózne postacie przysłuchując się niechcąco dziwnie brzmiąco rozmowom. Język, którym się posługiwali brzmial właśnie jak "bełkot", potok nic nie znaczących wulgaryzmów. Zdałam sobie sprawę, że my właściwie nie potrafimy zbudować poprawnie jednego zdania bez używania wulgaryzmów. Zatęskniłam nagle za "Lalką' B. Prusa i chętnie znów po nią sięgnęłam.Uwielbiam te zwroty grzecznościowe. Dziś nikt już takich nie używa, a szkoda. -"Tempora mutantur nos et mutantur in illis" - czasy się zmieniają i my zmieniamy się razem z nimi. To prawda. Lecz język nie może ulec całkowitej deformacji, język nie może być zmieniony. Ja wraz z Nowym Rokiem mam nowe postanowienie. Nie trudno się chyba domyśleć, skoro natchnęło mnie po tak długim czasie do pisania. Jestem Polką troska o język to mój obowiązek. Wyrzucam z mojego prywatnego zasobu środków językowych słowa, które są jak pleśń dla naszego języka.

niedziela, 30 sierpnia 2009

Pamięć jest jak wielka księga
Wspomnienia to życia rozdziały
Bohaterowie są w niej wielcy i mali
nam bliscy, znani lub obojętni
Jednak każdy po sobie ślad wypali
zgłoskami tego, czego sami dokonali.


Pamięci Bartka, przyjaciela i towarzysza z czasów beztroskiego dzieciństwa.

czwartek, 27 sierpnia 2009
Mini powieść "Stowarzyszenie gniewnych"
wtorek, 11 sierpnia 2009
Niewiedza, niepewność pierwszy krok do załapania "doła"

To niewiarygodne ile człowiek jest w stanie znieść, kiedy czuje się bezradny, kiedy wie, że wpadł w sidła impasu Konsekwencją moich nieprzemyślanych niegdyś (nader głupawych) życiowych  manewrów jest dzisiejszy stan niezadowolenia, niespełnienia i uczucie całkowitej porażki.Mówiąc kolokwialnie załapałm doła. Chyba każdemu z nas nieobce jest to zjawisko wypalenia.  W dobie kryzysu gospodarczego nagle utraciłam pracę. Pracę, która dawała mi satysfakcję(prawdziwe szczęście, nie każdemu się to trafia). I bach, w jednej chwili wszystko runęło. Nagle okazało się, że znalezienie nowej pracy graniczy z cudem, a moje nabyte doświadczenia nadają się raczej do lamusa.  Nie jestem już osobą pierwszej młodości, więc atuty na tym polu  również utracone. Przypadek sprawił, że pewna osoba podpowiedziała mi gdzie mogę ewentualnie ubiegać się o pracę. Bez namyslu skorzystałam. Produkcja to prawdziwe wyzwanie. Matko jedyna, uchowaj! Tam gdzie pracują same kobity,tam znajdziesz przedsionek piekieł. Dziś to wiem. Uśmiech z mojej twarzy znikł. Niknę. Codziennie rano wstaję z nieznośnym bólem pieczenia w żołądku. Przełykam nerwowo ślinę. 10 godzin udręki i niepewności. Brak pewności pewnego rodzaju  niewiedza sprawia, że ręce trzęsą ci się jak u nałogowca. Nie ma wsparcia, nie ma pomocy. Za tobą śmiech, za tobą szepty plugawych plotek, na tobie oczy, a w nich pogarda. Może to tylko moje odczucia, może panika, może przeczulenie? A jednak czuję się fatalnie. Nie wiem ile jeszcze będę w stanie znieść. Dla ludzi mojego pokroju, o wysokiej wrażliwości, to nie jest odpowiednie miejsce, a jednak..... Jednak wychodzą teraz błędy popełnione w młodości.  Żałuję, a żałość czarną nakryło mnie peleryną.

Ucieknę, wiesz?

w spokojnej nocy płaszcz się skryję

Ucieknę,

u ramion nadziei skrzydła rozwinę

Ulecę,

zanim dzień makijaż rosą zmyje 

nim zobojętnienie upoi mnie winem.

Ucieknę,

 w głąb duszy  w  tę zaklętą ciszę

nim poczuję co  na zawsze utraciłam

czego juz nie będę miała 

czego nie usłyszę.

 

niedziela, 07 czerwca 2009
Grunt to rodzina.

Powrzechnie znane jest powiedzenie, że z rodziną to najlepiej wychodzi się na zdjęciu. A, owszem zdjęcia  wychodzą fantastycznie, ale dziś wiem, że od nas samych w znacznym stopniu zależy jak będą układały się wzajemne rodzinne relacje. To w głównej mierze nasze podejście i nasze postępowanie decyduje o późniejszych układach i kontaktach z rodzinką. Słabnące więzi rodzinne wynikają z naszego zaniedbania i niesprawiedliwych osądów. Z góry zakładamy, że rodzina powinna się wzajemnie wspierać, ale tak naprawdę większość z nas popełnia kolosalne błędy zapominając, że fundamentem każdej rodziny jest miłość, nie interes.Kiedy wyfruwamy z rodzinnego gniazda tworząc własne zapominamy o tym, że należy pięlęgnować teraz oba gniazda zachowując również tradycje rodzinne.Z reguły mamy skłonności do narzekań i oceniania postępowania innych osób, w tym członków swojej rodziny. Siebie zaś stawiamy zawsze po stronie tych skrzywdzonych i niedocenianych. Jednak, nikt nie jest bez winy. Tak naprawdę sami nic nie robimy, żeby wzmocnić więzi rodzinne ( nie piszę tu o wszystkich, gdyż są osoby dla których rodzina to świętość i tu chylę przed nimi czoło). Nie utrzymujemy kontaktu z siostrami, braćmi, zapominamy o kochanych rodzicach i nagle, kiedy potrzebujemy pomocy  przypominamy sobie, że przecież jest jeszcze ta rodzina, oczekując cudu. Nie tędy droga! Członkowie rodziny powinni umieć ze sobą rozmawiać na temat wszystkich problemów, wspólnie starać się je rozwiązać, ale do tego potrzebny jest stały kontakt i poczucie przynależności rodzinnej. To w naszej gestii leży podtrzymywanie więzi i tradycji rodzinnych. Zaniedbanie tego powoduje całkowity rozpad rodziny.Pomijam już skrajne przypadki, kiedy mówi się o patologii i nie ma żadnych szans na zbudowanie jakichkolwiek relacji rodzinnych.Przypatrując się mojej rodzinie, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że po wielu perypetiach i niedogodnościach  stanowimy tak  wspaniałą załogę na  pokiereszowanym życiowo okręcie.Moje siostry są dla mnie prawdziwymi przyjaciółkami, dziękuję im za to w tym miejscu, szczególnie Monice, która nie opuściła mnie w chwilach najcięższych, w  chwilach słabości. Pozostałym członkom rodziny dziękuję za wszystkie spędzone wspólnie chwile, za pomocną dłoń, spotkania w których prowadziliśmy  zagorzałe i pouczające dyskusje, za te radosne chwile, kiedy przy wspólnym stole czuliśmy siłę w rodzinie, za wspólne wypady na wakacje i te inne równie znaczące i w końcu dziękuję za te wspólne fotografie, które przypominają mi, że przyjaźń i miłość to podstawa w rodzinie!

Zbłądzić to ludzka rzecz, dajmy sznsę tym, którzy przemyśleli swoje złe postępowanie i znów chcą powócić do kręgu rodzinnego.

 

Pamięć jest jak wielka księga

a słowa w niej spisane

to dla nas wielki ciężar.

Przekładamy w niej

wciąż te same strony

szukamy odpowiedzi

 czy słowa inaczej spisane

mogłyby dziś wszystko zmienić? 

 

 

 

 

 

 

Przychodzisz,
kiedy  w rozdartej smutku sukience
ukrywam twarz w dłoniach bezradnych
wpinasz w me włosy kwiat dobrej rady
strzepujesz ze mnie resztki dni marnych
To twoje dobro jest  jak lukrowe ciastko
prosto z cukierni tuż za domu rogiem
Tak wiele ci zawdzięczam moja, siostro
Gdy wołać mnie będziesz na pewno pomogę

 

 

 
1 , 2