Życie jest długim pasmem nieprzewidywalności. Nasze marzenia jednak wciąż dodają nam przysłowiowych skrzydeł, by trwać, by codziennie zmierzać się z okrutną poniekąd rzeczywistością. Nie wszystko udaje się nam zrealizować, czasami coś jest ponad naszym zasięgiem,bo my czujemy się zbyt słabi, zbyt mali, by gonić za należnym nam szczęściem. Przecież każdy ma do niego prawo....Nie czuję się do końca spełniona, ale mam swój mały kawałeczek ukochanego świata.Moje myśli rozczochrane dopadają mnie wszędzie. Chaotyczne na początku przeradzają się w moją ukochaną poezję. Może masz ochotę zatrzymać się na chwilę, przysiąść i poczytać? Zapraszam.:
Kategorie: Wszystkie | Joanna G. | Poezja i nie tylko.../życie/odczucia/
RSS
wtorek, 23 października 2012
To co siedzi we mnie

To co siedzi we mnie.... Odkąd tylko sięgam pamięcią prześladowały mnie różne rozczochrane myśli(tak je po prostu nazwałam). A to kiedy jechałam autobusem, a to kiedy prozaicznie ścierałam kurze w swoim pokoju. Jeszcze wtedy nie wiedziałam co z nimi zrobić. Zapisywałam je co prawda na kartkach, ale jakoś tak bez entuzjazmu. Dopiero kiedy w ręce wpadł mi tomik wierszy Tadeusza Różewicza, później Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, doznałam raptem olśnienia. Wiedziałam już, że moje "rozczochranki" muszę tylko ładnie poskładać i może coś z tego wyjdzie. Pierwsze próbki były może banalne, ale jakie jest życie wówczas młodej, trochę szurniętej nastolatki, która nie wiele jeszcze wie o nim. Upłynęło sporo czasu. Dziś nie chcę już tylko pisać do szuflady. Chcę z Wami podzielić się tym moim małym kawałkiem świata, małym ogródkiem poezji...

niedziela, 07 października 2012
Ergo sum

Pewnie w najbliższym czasie powstanie ciąg dalszy. Na razie nie czuję się najlepiej. Zupełnie jakby wampir energetyczny wyssał ze mnie resztki mojej jasnej strony duszy.Teraz zapadam się w nicość, codzienną nicość. Potrzebuję nowych doznań, panaceum, które przywróci równowagę między potrzebą duszy i ciała. Wrócę...

 

Byłam tu. Istniałam jakąś chwilę

łatając plastrami doświadczeń

wielkie dziury pomyłek, w oknie

pragnień wciąż jak dziecko

z przyklejonym nosem w szybie

czekałam na spełnienie. Naiwnie.

 

 


 


niedziela, 12 lutego 2012

Magiczne zabawki

 

 

Na  starym stryszku  u pana Michała

niezwykła wróżka mieszkała

szyła, sklejała, łączyła skrawki

tak powstawały magiczne zabawki

każdej nocy, gdy księżyc już świecił

i w sen zapadały wszystkie dzieci

abrakadabra, hokus-pokus,  czary-mary

lewym  zawiasem zgrzytał kufer stary

i wtem  jak żywe wyskoczyły laleczki

kręcą się już bączki ,turlają piłeczki

żołnierzyki  w defiladzie maszerują

miśki pluszowe z myszkami  harcują

skaczą króliczki, pacynki tańcują

klocki błyskawicznie zamki budują

mandolina dźwięcznie struny pręży

plastikowy policjant wzrok wytężył

pilnuje porządku w tym całym chaosie

drewniany pajacyk  zagra na swym nosie

a kiedy wpada  pierwszy promyk słońca

wspaniałe igraszki dobiegają  końca

zabawki nagle w bezruchu zatrzymane

na powrót do kufra  są pakowane

i kiedy senne marzenia się spełniają

to grzeczne dzieci prezenty dostają.

na starym stryszku u pana Michała

najpiękniejszą bajkę magia napisała.

 

 

poniedziałek, 23 maja 2011
Moje ulotne myśli.

Życie składa się z epizodów, tych ważnych, które na zawsze zapadają w pamięci i tych mniej istotnych, po których z rzadka ślad zostaje. Każdy epizod ma swoją odrębną historię od początku do końca jak rozdział wielkiej księgi w rękach Pana Boga.  Lecz najważniejsi w tym wszystkim są ludzie, o których nie sposób zapomnieć, ludzie, którzy swoją wiedzą służą innym, a nie wykorzystują przeciwko innym.

Filozofia życia tak naprawdę sięga do korzeni milionów istnień ludzkich. Nie ma jednej recepty, ni złotego środka, nie ma cudownej rady dla wszystkich. Człowiek to indywiduum, który kieruje się w życiu własnymi wytycznymi. Ważne, by żyć tak, aby co dzień wstawać z „iskrą” w sercu i czystym sumieniem. Ważne, by po drodze do zamierzonego celu nikogo nie zranić!

 

niedziela, 04 lipca 2010

 

  Bez barier.

Patrz jedynie z góry na drugiego człowieka

tylko wówczas, gdy pomóc mu chcesz.

Nigdy się nie wahaj i z pomocą nie zwlekaj!

Dziel się zawsze i dawaj, i w człowieka wierz!

Nie ma podziałów, gdy słuchamy w zrozumieniu

gdy pozwolimy słabszym wesprzeć się na  ramieniu.

Wszyscy jesteśmy równi, nie ma ludzi bez wad.

Mamy prawo do marzeń, nie ma barier, nie ma krat.

                                                               Powrót.

Człowiek dokonuje wiele wyborów w życiu.

nieustannie próbuje coś zmienić.

I choć tak uparcie przed siebie gna.

to jednak ciągnie go do własnych korzeni.

Do tych miejsc gdzie znajomy zapach

gdzie wszystko miało swój początek

gdzie wesołe obrazy z dzieciństwa

                                           najpiękniejszy z życia wątek.

                                          każda zatem fotografia

                                         przywoła bezcenne wspomnienia

                                         Grudziądz-miasto na szczęście

                                         skorzystaj  z zaproszenia. 

wtorek, 09 lutego 2010

 

 

Niespełniona poetko-

marne stworzenie niepojęte,

jak chcesz ulecieć ponad wszystko,

gdy skrzydła wielkich marzeń

mizerykordią pogardy podcięte?

 

niedziela, 03 stycznia 2010
Non omnis moriar

"Non omnis moriar" -słynny cytat, który oznacza: "nie wszystek umrę."Horacy w swej odzie podjął temat nieśmiertelności, bo przecież żyje i żyć będzie w swojej poezji i wielu innych jemu podobnych, którzy ślad po sobie zostawili w swych niezliczonych dziełach. A nasz kochany Ojciec, Jan Paweł II, autorytet nad autorytetami niegdyś powiedział:" Jeżeli Ojczyzna jest domem naszym, to język jest dachem ów dom osłaniającym." Właśnie nasz język...Okaleczony, pozbawiony etyki i estetyki słowa, oplatany wulgaryzmami, brzmiący prostacko, bo przecież już nawet nie prosto i zrozumiale. Bełkot słowny, a może raczej gęgot, gęganie... Mikołaj Rej, ojciec literatury polskiej pewnie dziś swoją złotą sentencję przekształcił by znacznie. Może coś na podobę: "Polacy swego języka nie znają i jak gęsi gęgają?" Smutno mi o tym pisać i ja wstydzę się, że padłam ofiarą tej językowej manipulacji. Wszyscy bowiem dziś chodzimy na "skróty", bo w tej szalonej gonitwie nie wiadomo za czym, wyjałowieni z ideałów szkoda nam czasu.  W dobie komórek, internetu, gadżetów równie ogłupiających (choć wszyscy zachwycają się wygodą i zaoszczędzonym rzekomo czasem) z rzadka sięgamy po dobrą lekturę, wczyutując się w zaciszu własnego domu w jej "duszę". Po co? Skoro w internecie można z  łatwością wyszukać streszczenie, w razie, gdybyśmy uznali to za konieczne. A co z listami, które tak pięknie kiedyś pisaliśmy, starając się by nie było w nich błędów sięgaliśmy po słowniki i aby jeszcze bardziej wyrażały nasze emocje wpisywaliśmy w nie poezję własną , cudzą, poetów wielkich i tych małych...?Dziś szybko i niedbale opusczając wszelakie kropki i kreski wysyłamy smsy. Zamiast przepraszam, mawiamy sory, zamiast dobrze, krótko odpowiadamy ok, a zamiast do zobaczenia rzucamy nara. Coraz więcej w naszym rodzimym języku przeplata się słów obcojęzycznych, szczególnie angielski triumfalnie dominuje w sferach języka służbowego. Choćby"konsulting", już nie doradztwo, czy też przedsiębiorca, który stał się raptem biznesmenem. Wszyscy ulegamy trendom, chcemy być modni, na czasie, nie odstawać od innych. Troska o język to sprawa  dziś mało istotna, pozostająca poza naszą świdomością. Nawet media swobodnie operują językiem potocznym, już nie wzorcowym, dając tym samym przyzwolenie na swobodę "bełkotu." Ileż to razy słyszeliśmy słowo "zajebiście", które wypłynęło właśnie z mediów, a dziś powtarza je co drugi obywatel, uznając za normalne. To my sami jesteśmy nienormalni, skoro nie zauważamy, że wraz  z naszym językiem zaginie nasza tożsamość narodowa. Kim będziemy za lat kilkanaście? I ja korzystam z internetu, ale korzystam również ze skarbnicy wiedzy jaką jest literatura polska, jaką jest książka. Każada przewrócona szeleszcząca kartka, każde słowo, zwrot i w końcu treść, a po niej refleksja. Pzygnębienie zaś przyszło, kiedy wychodząc na spacer, mijałam rózne postacie przysłuchując się niechcąco dziwnie brzmiąco rozmowom. Język, którym się posługiwali brzmial właśnie jak "bełkot", potok nic nie znaczących wulgaryzmów. Zdałam sobie sprawę, że my właściwie nie potrafimy zbudować poprawnie jednego zdania bez używania wulgaryzmów. Zatęskniłam nagle za "Lalką' B. Prusa i chętnie znów po nią sięgnęłam.Uwielbiam te zwroty grzecznościowe. Dziś nikt już takich nie używa, a szkoda. -"Tempora mutantur nos et mutamur in illis" - czasy się zmieniają i my zmieniamy się razem z nimi. To prawda. Lecz język nie może ulec całkowitej deformacji, język nie może być zmieniony. Ja wraz z Nowym Rokiem mam nowe postanowienie. Nie trudno się chyba domyśleć, skoro natchnęło mnie po tak długim czasie do pisania. Jestem Polką troska o język to mój obowiązek. Wyrzucam z mojego prywatnego zasobu środków językowych słowa, które są jak pleśń dla naszego języka.

niedziela, 30 sierpnia 2009

Pamięć jest jak wielka księga
Wspomnienia to życia rozdziały
Bohaterowie są w niej wielcy i mali
nam bliscy, znani lub obojętni
Jednak każdy po sobie ślad wypali
zgłoskami tego, czego sami dokonali.


Pamięci Bartka, przyjaciela i towarzysza z czasów beztroskiego dzieciństwa.

czwartek, 27 sierpnia 2009
Mini powieść "Stowarzyszenie gniewnych"
http://www.panoramaregionu.cba.pl/powiesc.htm
wtorek, 11 sierpnia 2009
Niewiedza, niepewność pierwszy krok do załapania "doła"

To niewiarygodne ile człowiek jest w stanie znieść, kiedy czuje się bezradny, kiedy wie, że wpadł w sidła impasu Konsekwencją moich nieprzemyślanych niegdyś (nader głupawych) życiowych  manewrów jest dzisiejszy stan niezadowolenia, niespełnienia i uczucie całkowitej porażki.Mówiąc kolokwialnie załapałam doła. Chyba każdemu z nas nieobce jest to zjawisko wypalenia.  W dobie kryzysu gospodarczego nagle utraciłam pracę. Pracę, która dawała mi satysfakcję(prawdziwe szczęście, nie każdemu się to trafia). I bach, w jednej chwili wszystko runęło. Nagle okazało się, że znalezienie nowej pracy graniczy z cudem, a moje nabyte doświadczenia nadają się raczej do lamusa.  Nie jestem już osobą pierwszej młodości, więc atuty na tym polu  również utracone. Przypadek sprawił, że pewna osoba podpowiedziała mi gdzie mogę ewentualnie ubiegać się o pracę. Bez namysłu skorzystałam. Produkcja to prawdziwe wyzwanie. Matko jedyna, uchowaj! Tam gdzie pracują same kobity,tam znajdziesz przedsionek piekieł. Dziś to wiem. Uśmiech z mojej twarzy znikł. Niknę. Codziennie rano wstaję z nieznośnym bólem pieczenia w żołądku. Przełykam nerwowo ślinę. 10 godzin udręki i niepewności. Brak pewności pewnego rodzaju  niewiedza sprawia, że ręce trzęsą ci się jak u nałogowca. Nie ma wsparcia, nie ma pomocy. Za tobą śmiech, za tobą szepty plugawych plotek, na tobie oczy, a w nich pogarda. Może to tylko moje odczucia, może panika, może przeczulenie? A jednak czuję się fatalnie. Nie wiem ile jeszcze będę w stanie znieść. Dla ludzi mojego pokroju, o wysokiej wrażliwości, to nie jest odpowiednie miejsce, a jednak..... Jednak wychodzą teraz błędy popełnione w młodości.  Żałuję, a żałość czarną nakryło mnie peleryną.

 


Ucieknę...


Ucieknę, wiesz?

W spokojnej nocy płaszcz się skryję.

Ucieknę,

u ramion nadziei skrzydła rozwinę.

Ulecę,

zanim dzień makijaż rosą zmyje, 

nim zobojętnienie upoi mnie winem.

Ucieknę,

w głąb duszy,  w  tę zaklętą ciszę,

nim poczuję co  na zawsze utraciłam,

czego już nie będę miała, 

czego nie usłyszę.